Dwa dni wcześniej, na kontrolnej wizycie u swojego ginekologa usłyszała ‘nie urodzi pani w ciągu najbliższego tygodnia’, zatem mimo iż był to już 38 tc spokojnie wróciła do domu. Lekarz przecież się nie myli… Do tego podał co najmniej 5 rozsądnych powodów, dla których nie urodzi. Nie zastanawiała się, jak to będzie, nie myślała, że nie rozpozna objawów… Przecież od zawsze słyszała i czytała teksty ‘nie da się przegapić porodu, gdy się zacznie – na pewno nie pomylisz go z niczym innym’. Skoro więc nie da się… to i ona nie przegapi.

     Jednym z głównych objawów sygnalizujących zbliżający się poród są skurcze. Skurcze ciążowe przepowiadające są nieregularne, można je zaobserwować na kilka tygodni przed porodem. Fale Alvareza i skurcze Braxtona Hicksa są skurczami ciążowymi fizjologicznymi. To szczególny rodzaj skurczów przepowiadających. Fale Alvareza mają dużą częstotliwość i małe natężenie, skurcze Braxtona Hicksa zaś, są dłuższe i silniejsze. Występują najczęściej pod koniec ciąży.

     Innymi objawami, które rozpoznać może przyszła mama, świadczącymi o zbliżającym się porodzie jest np. tzw. opadnięcie brzucha. Ok. 3-4 tyg. przed przyjściem dziecka na świat, dno macicy znacznie się obniża, często temu zjawisku towarzyszą lekkie skurcze (skurcze okresu obniżania się dna macicy). Kobiety odczuwają wówczas ogromną ulgę, zmniejsza się ucisk na żołądek, oddychanie staje się łatwiejsze. Czop śluzowy zamykający kanał szyjki macicy, zostaje wypchnięty. Wydalany jest on z domieszką krwi, która pochodzi z uszkodzonych podczas rozciągania i odklejania się błon płodowych naczyń doczesnowych. Zdarzają się również uderzenia gorąca, ogólny niepokój, kołatanie serca, nawracające bóle w okolicy krzyżowej.

     Żadnych ciążowych skurczów do tej pory nie odczuwała… Ani jednego, nawet malusieńkiego… Czop śluzowy? Wg niej, nadal tkwił na swoim miejscu, czuła się dobrze, bolały ją plecy… No, ale której ciężarnej nie bolą? W dodatku chore plecy – bolą w ciąży zapewne jeszcze bardziej. O tak! Może spokojnie planować najbliższy tydzień, a nawet kilka.

     Akcja porodowa rozpoczyna się na skutek złożonych procesów układu nerwowego, hormonalnego i działań mechanicznych. Wzrasta poziom estrogenów, spada – progesteronu. Estrogeny pobudzają wydzielanie prostaglandyn i oksytocyny, niezbędnych przy porodzie. Prostaglandyny działają parakrynnie (pośrednio do krwi, natomiast bezpośrednio do tkanek), działają silnie, bardzo często diametralnie. Pobudzają lub hamują skurcze macicy. Oksytocyna wydzielana jest w konsekwencji podrażnienia receptorów szyjki macicy i pochwy. Mechanicznie natomiast wzrasta napięcie macicy, zmniejszając tym samym przepływ krwi przez łożysko, rozciąga się szyjka macicy.

     Próbowała ten narastający ból pleców złagodzić, najpierw poprzez domaganie się masażu, następnie przez prysznic, by na końcu wymyślić, że najlepiej go przespać… Nie wiedziała jeszcze, że jej układ nerwowy ‘dogadał się’ z resztą i rozpoczęli wspólnie pracę nad skurczami, by zaczął się poród.

     Poród jest ogromnym wyzwaniem dla organizmu kobiety, bardzo często postrzeganym jako metafizyczne doznanie, podziwianym za trud i wysiłek potrzebny do jego zakończenia. Wyróżnia się IV etapy porodu, mają one na celu odpowiednie przygotowanie organizmu matki do wydania na świat potomstwa.

Etap pierwszy: rytmiczne skurcze macicy.
     Dzieli się na dwie fazy: utajoną i aktywną. Faza utajona to czas 1-2 słabo bolesnych skurczów w ciągu 10 minut. Szyjka w tym czasie rozwiera się do ok. 2 cm. U kobiety rodzącej po raz pierwszy trwa ok. 8-10 godzin, przy kolejnym porodzie ok. 6 godzin.


     No tak… Gdyby nie zakręciła się na hasło ‘nie urodzi pani w tym tygodniu’, być może po wszystkim nie śmiałaby się sama z siebie, że początek akcji porodowej pomyliła z silnym bólem jej schorowanego kręgosłupa… Być może nie wpadłaby na pomysł, że prześpi się i wszystko minie…

     Faza aktywna – skurcze stają się częstsze i bolesne. Pojawiają się nawet co minutę (wcześniej 3-4 skurcze w ciągu 10 minut), trwają 40-60 sekund, szyjka rozwiera się do 10 cm. U rodzącej pierwszy raz faza ta trwa ok. 4,5-6,5 godziny, przy kolejnym porodzie 2,5-4 godzin.


     O taak… Ta faza nie pozostawia złudzeń… Zdała sobie wówczas sprawę, że mimo iż chciała początkowo poród przespać – istotnie nie da się go przegapić. Wiedziała już, że dobrze zrobiła, zjawiając się w szpitalu rankiem dnia następnego, po nieprzespanej nocy, spowodowanej (w jej początkowym mniemaniu) coraz silniejszym bólem pleców, który mimo wszystko w końcu, trochę po północy uznała za początek porodu.

Etap drugi: urodzenie dziecka.
     Druga faza rozpoczyna się w momencie pełnego rozwarcia szyjki macicy i kończy urodzeniem dziecka. Trwa u kobiet rodzących pierwszy raz 1-3 godzin, przy kolejnym porodzie 0,5-1 godziny. Wypychanie dziecka z macicy następuje w efekcie połączenia skurczów macicy (niezależnych od woli rodzącej) i tzw. parcia (bardzo silnych, wypierających ruchów przepony). W teorii dzieci powinny rodzić się powoli, siłą samych skurczów macicy, dzięki czemu chroni się tkani miękkie i płód. Zwykle jednak oczekuje się współpracy rodzącej w kwestii parcia, głównie ze względu na przyspieszenie porodu części przodującej, co z kolei powoduje większy ucisk na tkanki miękkie kanału rodnego, czyli szyjkę macicy i krocze oraz większe obrażenia dla tychże tkanek. Podczas parcia ma miejsce większy nacisk na głowę płodu, co niesie za sobą ryzyko większych obrażeń i stresu dziecka, powstawanie krwiaków lub wylewów, zaburzenia tętna.

Strony: 1 2

tags, , , ,

  • Forum
  • Bright Starts
  • Stacyjkowo
  • Twórcze zabawy