Szanowny niemąż wyjechał w delegację. Ja zakończyłam w miarę bezboleśnie laktację. Dziewczę butelkę z preparatem mlekozastępczym na N. przyjęło ze spokojem i bez zbędnych jęków. Wszyscy zadowoleni, ja w szczególności. Racje głodowe: chleb, pierś z kurczaka i woda jakoś do gustu mi nie przypadły. Reszta produktów uczulała młodą lub wywoływała u niej sensacje kolkowe. Niestety taki jadłospis, ani karmienie piersią nie pozbawiły mnie żadnego z 24 pozostałych po ciąży kilogramów.

Czytaj więcej

     Chryyyyste. Nie miała baba kłopotu, to sobie dzieci zrobiła. I ma. I dzieci, i kłopoty. Ale ile radości, szczęścia, wzruszeń pomiędzy tym wszystkim. Kluskowa chodzi, chociaż chodzi, to mało powiedziane. Ona biega. Zasuwa, wręcz śmiga. Przemieszcza się znacznie szybciej niż moje gałki oczne. Nie mam takich możliwości dostrajania obrazu. Pewne utrudnienia się z tym wiążą. Pamiętacie jak chciałam, żeby w końcu chodziła, co by jej nie dźwigać pod pachą do samochodu z resztą tobołów? No to mam. Chodzić chodzi, ale nadal muszę ją dźwigać. Ni diabła nie poda ręki. Jest to kategorycznie sprzeczne z jej wizją poznawania świata. A manifestować swoje potrzeby to ona potrafi! Oj potrafi! A propos manifestacji.

Czytaj więcej

     Przywołajmy w wyobraźni obraz kobiety dbającej o siebie, zawsze w formie, ze świeżą fryzurą, dopracowanymi paznokciami, wydepilowanym każdym skrawkiem ciała, balsamem wklepanym tu, tam i siam, niewychodzącej z domu bez mejkapu, ceniącej sobie niezależność. Kobieta ta ma wydać na świat potomka. Cieszy się. Zwariowała? Pokiwajmy z politowaniem głowami. Kobieta nie wie jeszcze, co ją czeka, że radość jej przedwczesna i wysoce nieuzasadniona.

Czytaj więcej

     Podobno istnieje obraz przedstawiający Żyda, który (obraz, nie Żyd) powieszony nad wejściem do domu ma przynosić szczęście i bogactwo. Ja tam nie wiem… Ale są tacy, co wierzą. Na pewno uwierzyła pewna moja Ulubiona-Koleżanka pospołu z Mamusią. I aby szybko doznać łask Żydowych, wyruszyły w poszukiwaniu cudownego obrazu. Był! Na targowisku, czyli tam, gdzie być według nich powinien. Wytargowały kobity obraz za cenę, której nie pomnę, ale kosmiczna była. Mimo targów. Otrzeźwienie przyszło sekundę później.

Czytaj więcej

     Zastanawialiście się kiedyś, czemu nieszczęścia chodzą parami? Może w pojedynkę im smutno? Zawsze to raźniej w towarzystwie. Ja nawet śmiem twierdzić, że one nie parami chodzą, a grupami. Ba! Stadami całymi! Snują się niczym studenci przed sesją i zbijają w grupki, jak prawdziwi Polacy pod krzyżem.

     Czasem jest tak, że wstajemy z łóżka i od razu wiemy, że to właśnie TEN dzień. Dzień paskudny, chichoczący i zacierający łapska z radości na samą myśl o spierniczeniu nam życia. Dzisiaj miałam taki właśnie dzień.

Czytaj więcej

     W poprzednim numerze Skarbu Matki porównałem rodzinę do spółki. Tym razem chciałbym zaproponować inną paralelę. W Polsce wszystko się tłumaczy na przykładzie samochodów. Coś jest mercedesem wśród…, co innego jest powszechne jak Volkswagen. Wierzę, że większość czytających nas Matek ma swój mechaniczny skarb. A na pewno wie na ten temat znacznie więcej, niż spodziewają się panowie.

Czytaj więcej

Przed Wami opowieść. Dozowana. W odcinkach. Tworzona nieomal na Waszych oczach, choć poza zasięgiem Waszego wzroku. Pomyślcie, krojąc pomidora, że gdzieś tam pisze się los posiadaczki zielonych oczu.

Jej zielone oczy – odc. 1.

     Usiadłam przy stoliku w barowym ogródku i zamówiłam sok jabłkowy. Wyjęłam z torebki dyktafon, przygotowałam notatnik. Czekałam na nią, delektując się słonecznym popołudniem. Podeszła. Lekko przygarbiona. Nie uśmiechała się. Niepewność malowała się na jej twarzy. Poprosiłam, żeby usiadła.

- Wciąż nie rozumiem, dlaczego ja. – wymamrotała, odpalając papierosa.

Czytaj więcej

     Otóż Mamusia pewnej mojej Ulubionej-Koleżanki chce uchodzić przed teściami córki za omnibusa. A że wychodzi na pojebusa, wie tylko Ulubiona. Teściowie się nie kapną, bo to za trudny proces myślowy.

     Jak rozmowa o mleku i krowach, to Mamusia od razu zaczyna, jak to ona krowę miała, a jak doić umie (aż krowa z uciechy rogi zaciera), a ze skóry kilimek zrobi (sama zedrze i wyprawi tę skórę, krowa nawet nie skuma, że z gołym tyłkiem stoi), a z kopyt świeczniki wyrabia, a z żeber abażury, z ogona pędzle, z uszu talizmany. No i tak pitoli.

Czytaj więcej

     W pierwszych latach życia dziecko zdobywa doświadczenia, które kształtują jego stosunek do siebie i świata. Należy zwrócić uwagę, aby dom, w którym przebywa, był dostosowany do jego potrzeb i wymagań, aby był dla niego atrakcyjny i bezpieczny. Wpływ domu rodzinnego i otoczenia ma olbrzymie znaczenie, gdyż dziecko bezkrytyczne asymiluje to, co najbliższy świat mu oferuje. Dlatego tak ważny jest mądry wybór tego, co jako rodzice oferujemy naszym dzieciom i jaki użytek one z tego zrobią.

Czytaj więcej

     Niedługo po narodzinach dziecko może nie wyglądać jak słodkie, kolorowe bobasy z gazet i reklam. Zupełnie naturalne są opuchnięte oczka, zniekształcona główka, pomarszczona, sina skóra. Wszystko to zaniknie najpóźniej pod koniec I-go miesiąca.

     W pierwszym roku życia, dziecko rozwija się w błyskawicznym tempie. Już nigdy później nie będzie równie szybko rosło i zdobywało umiejętności. To niesamowite uczucie – być świadkiem tak ogromnych i szybkich przemian. Początkowo dziecko nie posiada świadomości siebie jako oddzielnej istoty. Jest jednością z mamą, która w tym momencie jest jego całym światem. Maleńka istotka jeszcze nie wie, że już niedługo będzie panem swojego ciała.

Czytaj więcej

  • Forum
  • Bright Starts
  • Stacyjkowo
  • Twórcze zabawy